Z historii - Klasztor OO. Bernardynów, Bazylika św. Antoniego Padewskiego

22 - 463 Radecznica
Tel.: 84 68 18 015; +48 517 843 561
ul. Klasztorna 6

Sanktuarium i Bazylika św. Antoniego

Klasztor OO. Bernardynów w Radecznicy

Zawartośc strony
Przejdź do treści
Historia Sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy

1.  HISTORIA OBJAWIEŃ
Historia objawień rozpoczyna się 8 maja 1664 roku. To  właśnie wtedy w malowniczej scenerii Roztocza, pośród pięknych  krajobrazów, po raz pierwszy w historii Polski objawił się św. Antoni.  Ukazał się on na Łysej Górze, u stóp której leży wieś Radecznica.  Świętego ujrzał ubogi jej mieszkaniec, trudniący się tkactwem Szymon.  Historyczne źródła i tradycyjne przekazy zgodnie utrzymują, iż Szymon  Tkacz (tak będzie on później nazywany) otrzymał łaskę rozmowy ze  świętym. W kilku objawieniach św. Antoni wyrażał życzenie, aby na Łysej  Górze powstała świątynia. Święty zapewniał, że gromadzący się tutaj jego  czciciele otrzymają od Boga liczne łaski. U stóp góry, przy źródłach  wodnych objawienia się powtórzyły. Tradycja podaje, że św. Antoni  błogosławił wodę, dzięki której wierni dostąpili wielu uzdrowień.  Zadaniem Szymona było przekonać odpowiednie władze kościelne i  zacniejszych mieszkańców okolic o autentyczności objawień, a także  skłonić do wypełnienia pragnień Świętego.
 
W późniejszym czasie powstało wiele legend  opowiadających wydarzenia z góry objawień. Niektóre z nich podają dość  szczegółowe informacje. Przekazywane były nawet całe dialogi prowadzone  przez św. Antoniego z Szymonem. Podania te opowiadały o trudnościach  tkacza związanych z udowodnieniem faktu objawień, o podróży do  franciszkanów w Zamościu, mówiły o pomocy św. Antoniego udzielanej w  tych momentach Szymonowi. Część tych barwnych opowieści popularyzowana  była za pomocą druku, część została udokumentowana na  osiemnastowiecznych obrazach ukazujących powstanie i rozwój sanktuarium.  Autorem kilkunastu dużych płócien jest Gabriel Słowiński. Niektóre  obrazy dokumentowały cuda, jakich w Radecznicy doznali wierni za  przyczyną Świętego.
 
Jak to zwykle bywa przy objawieniach prywatnych, zarówno  duchowni jak i świeccy nie od razu dali wiarę Szymonowym świadectwom.  Pobożność ludu nie potrzebowała jednak oficjalnego dekretu. Wierni i bez  niego zaczęli gromadzić się w miejscach wskazanych przez Szymona.  Początkowo na miejscu objawień stanął krzyż. Przy nim odbywały się  pierwsze zgromadzenia wiernych; przy nim też dochodziło do niezwykłych  zdarzeń, którym przypisywano znamiona cudów.
 
Za sprawą sufragana chełmińskiego biskupa Mikołaja  Świrskiego wzniesiono na górze objawień drewnianą kaplicę i mały  klasztor. Dnia 20 czerwca 1667 roku wprowadzili się do niego duchowi  synowie św. Franciszka z bernardyńskiej prowincji ruskiej.
 
Dzięki pracy bernardynów sława św. Antoniego z  radecznickiego sanktuarium stale rosła, a góra objawień stała się  miejscem coraz liczniejszych pielgrzymek. Wzrost kultu i liczby  pątniczych grup świadczyły o żywotności rodzącego się sanktuarium, w  którym wierni szczodrze byli obdarowywani licznymi łaskami. Spisywano je  w specjalnej księdze; ich wiarygodność badała komisja teologów  wyznaczona przez biskupa chełmskiego Stanisława Święcickiego. Delegaci  biskupa - członkowie kolegiaty zamojskiej - w roku 1679 przeprowadzili w  Radecznicy przesłuchania kilkudziesięciu osób. Uwieńczeniem ich pracy  był protokół zawierający złożone pod przysięgą świadectwa o doznanych  łaskach. Fakt ten przyczynił się do potwierdzenia autentyczności  objawień św. Antoniego oraz nakłonił do jeszcze większej aprobaty dla  rozwijającego się w Radecznicy kultu Świętego ze strony władz  kościelnych i państwowych, które już wcześniej darzyły to sanktuarium  nieukrywaną życzliwością. Opiekę nad nim gwarantowali biskupi, sejm  Rzeczpospolitej, a nawet sam król Jan III Sobieski.

2.    BUDOWA KOŚCIOŁA I ROZWÓJ SANKTUARIUM
Sława radecznickiego sanktuarium św. Antoniego zataczała  coraz szersze kręgi i sprowadzała tu rzesze pielgrzymów, których trudno  było sprawnie i dobrze obsłużyć w małym, drewnianym kościółku i  niewielkim, także drewnianym klasztorze. Bernardyni postanowili wznieść  trwały, murowany kościół i klasztor oraz rozbudować sanktuarium. W 1695  r. kościół był już konsekrowany. Wzniesiona w stylu barokowym świątynia  dominowała nad okolicą. Ciekawe architektoniczne rozwiązania proponowane  przez Michała Linka, oficera artylerii twierdzy zamojskiej i  budowniczego fortyfikacji Zamościa, zostały zaakceptowane przez  fundatorów. Architekt wykonał je na zlecenie ordynata Marcina  Zamoyskiego.
 
Do kościoła prowadzą trzy kondygnacje schodów i szeroka arkadowa loggia  rozciągająca się wzdłuż całej fasady. Fronton kościoła jest dwuwieżowy z  podwójnymi pilastrami i gzymsowaniami. Jednonawowe wnętrze świątyni o  sklepieniu krzyżowym zostało wyposażone w jedenaście barokowych ołtarzy.  W głównym ołtarzu umieszczono obraz przedstawiający św. Antoniego z  Dzieciątkiem Jezus i lilią. Obraz ten w niedługim czasie został uznany  za łaskami słynący.
 
Do wzniesienia kościoła i klasztoru w dużej mierze,  oprócz wspomnianego biskupa Świrskiego, przyczynił się Jan Karol  Romanowski, podkomorzy chełmski i Elżbieta z Drohojowskich Kopczyńska,  którą zakonnicy nazywali fundatorką kościoła. Wcześniejsze prace  bernardynów w Radecznicy wspierała księżna Gryzelda Wiśniowiecka z  Zamościa i jej syn Michał, późniejszy król Polski.
 
Z tego samego okresu pochodzą murowane kaplice, które -  według przekazu - zostały usytuowane w miejscach objawień. Kaplice te  znajdują się w tak zwanym lasku św. Antoniego. U podnóża góry, nad  źródłami wzniesiono na palach drewnianą kaplicę.
 
Tak przygotowane sanktuarium w doskonalszy sposób mogło  zatroszczyć się o pielgrzymów. Największe ich rzesze przybywały 13  czerwca, na doroczny odpust ku czci Świętego. Już w tym czasie odpusty  gromadziły po kilkanaście tysięcy pątników. Największy jednak rozwój  ruchu pielgrzymkowego, a tym samym także wzrost popularności św.  Antoniego i rozgłos Radecznicy, przypada na lata 1815-1869. Wówczas to  odpusty gromadziły kilkudziesięciotysięczne rzesze pielgrzymów, a sama  Radecznica zyskała miano "Częstochowy lubelskiej". Dziennikarz Tygodnika Ilustrowanego  w 1861 r. zanotował: "Czem Częstochowa dla całej Polski, tem Radecznica  jest dla Lubelskiego. Do Częstochowy dążą pobożni z najodleglejszych  zakątków Kraju; Radecznicę znają wszyscy mieszkańcy tej części ziemi,  która zamknięta jest Bugiem, Wieprzem i Wisłą".
 
3.  KASATY KLASZTORU I POWRÓT BERNARDYNÓW
  
Po powstaniu styczniowym działalność zakonów została  ograniczona, w niektórych miejscach nawet wstrzymana. Represje carskie  nie ominęły także bernardynów z Radecznicy. W roku 1869 władze zaborcze  zamknęły klasztor. Na miejsce bernardynów zostali sprowadzeni duchowni  uniccy. Później przebywali tu kolejno duchowni prawosławni i prawosławne  zakonnice. Przed opuszczeniem Radecznicy bernardyni rozdali mienie  klasztoru okolicznym parafiom. Sanktuarium nie funkcjonowało przez 50  lat. Prawosławie sprawiło, że kościół został przebudowany. Nadano mu  wystrój bizantyńskiej cerkwi. Na dachu świątyni pojawiły się  charakterystyczne dla tego obrządku kopuły. Zmiany przyniósł dopiero rok  1915.
  
Rekoncyliacji świątyni dokonano w sam dzień odpustu 13  czerwca 1916 r. Z czasem do Radecznicy wrócili bernardyni. Zaraz też  przystąpili do przywrócenia sanktuarium właściwego blasku. Wskrzeszona  została praktyka odpustów. Wierni zawsze honorowali świętość tego  miejsca. W latach trzydziestych naszego wieku przybywało tu ponad 70  tysięcy pielgrzymów.
  
Zakonnicy zadbali o to, by sanktuarium św. Antoniego z  Radecznicy stało się także ośrodkiem kulturotwórczym. Tutaj powstało  kolegium serafickie, które kształciło młodzież męską. Tutaj organizowano  naukowe odczyty, projekcje filmów oświatowych, imprezy kształtujące  narodowe aspiracje Polaków. W roku 1938 powstała drukarnia, która  wydawała także własne czasopismo noszące tytuł "Głos Kolegialny".
  
Lata drugiej wojny światowej były dla radecznickich  bernardynów czasem, w którym zdawali oni egzamin z umiłowania ojczyzny. W  klasztorze znajdowały schronienie osoby poszukiwane przez Gestapo.  Klasztor drukował ulotki, prowadził tajne nauczanie w zakresie szkoły  średniej, w jego murach szkolono żołnierzy AK.
  
Po wyzwoleniu bernardyni otworzyli w Radecznicy  gimnazjum koedukacyjne. Klasztor nadal pozostawał dominującym ośrodkiem  życia religijnego i kulturalno-oświatowego w całej okolicy.
  
Ożywiona działalność bernardynów została przerwana przez  władze komunistyczne. Było to 20 czerwca 1950 r. Funkcjonariusze UB  wtargnęli do klasztoru nocą. Szkoła została zamknięta. Zakonników  aresztowano. Najazd ten został nazwany drugą kasatą klasztoru.  Bezpośrednią przyczyną tej akcji była współpraca bernardynów z Armią  Krajową, a później z organizacją Wolność i Niepodległość oraz  Inspektoratem Zamojskim AK. Aresztowanym zakonnikom wytoczono proces.  Wszyscy, wraz z prowincjałem, zostali skazani na długoletnie więzienia. W  akcie oskarżenia zarzucano im, iż przemocą usiłowali obalić system  komunistyczny w Polsce. Dopiero w październiku 1995 r. oskarżeni  zakonnicy zostali zrehabilitowani i uznani za osoby walczące o  niepodległość Ojczyzny.
4.   CZASY WSPÓŁCZESNE
  
Po tych smutnych doświadczeniach zakonnicy pracowali w  zmienionych warunkach politycznych i w maksymalnie okrojonych  pomieszczeniach. By osłabić ich pozycję, władze postanowiły umieścić w  klasztorze szpital psychiatryczny. Mimo to sanktuarium funkcjonowało.  Wierni nie pozwolili przełamać się politycznej presji. Urzędnik UB,  strzegący bram klasztornych w dzień odpustu, ustępował przed stanowczą  decyzją pielgrzymów zamierzających odwiedzić święte miejsca. Z czasem  sytuacja się normowała. Sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy odżyło.  Zakon odzyskał część własności, a części zrzekł się na rzecz Skarbu  Państwa. Z roku na rok odpusty stają się coraz liczniejsze, ożywają  procesje w lasku św. Antoniego. Wierni wiedzą, iż są u siebie, u swego  Patrona.
  
W ostatnich kilku latach sanktuarium św. Antoniego w  Radecznicy odzyskało dawną świetność. Kościół główny został starannie  odrestaurowany, na swoje miejsce powróciły obrazy dokumentujące historię  sanktuarium, wcześniej odnowiono wszystkie kaplice. Rok 1995, ze  względu na jubileusz antoniański, miał przynieść uwieńczenie prac  konserwatorskich. Tak też się stało. Blask świątyni i wszystkich  obiektów sakralnych był godny ich Patrona.
  
Rok ten był jednak dla Radecznicy także rokiem smutnych  doświadczeń. 30 lipca w sanktuarium wybuchł pożar. Strawił on cudowny  obraz, polichromię świątyni, organy i inne ruchome sprzęty. Straty  oszacowano na ponad sześć miliardów starych złotych. Wierni, którzy  umiłowali to miejsce, zaraz przybyli z pomocą. W kilka dni po pożarze w  świątyni stały już rusztowania. Niemal od razu zaczęły napływać ofiary.  Spontaniczność osób czczących św. Antoniego była tak dalece idąca, że w  przeciągu pięciu miesięcy bernardyni potrafili odrestaurować  prezbiterium świątyni. Jego poświęcenia dokonał biskup zamojski Jan  Śrutwa, w dniu 26 grudnia 1995 r., a więc w trwającym jeszcze Roku  Antoniańskim. Kultowy obraz przedstawiający św. Antoniego został  wykonany przez krakowskiego artystę p. Jerzego Kumalę. Wystrój  prezbiterium świątyni jest kopią tego sprzed pożaru.
  
opracował o. Błażej Budnik ofm



W  "Roku Życia Konsekrowanego" Sanktuarium Św. Antoniego Padewskiego w  Radecznicy zostało przez Papieża Franciszka podniesione do godności  Bazyliki Mniejszej. Jego Świątobliwość papież Franciszek podpisał bullę  podnoszącą nasze Sanktuarium do godności Bazyliki.
Nasza Bazylika jest  pierwszą w diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. Dekret wydano 17 czerwca 2015r.
Uroczysta  proklamacja Bazyliki odbyła się 6 września 2015r. pod przewodnictwem  Abp. Celestino Migliore - Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i biskupa  Mariana Rojka ordynariusza zamojsko - lubaczowsklego. Bogu niech będą  dzięki za zaszczyt jakim zostało wyróżnione Sanktuarium.
Wróć do spisu treści